Pokazywanie postów oznaczonych etykietą widoki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą widoki. Pokaż wszystkie posty

piątek, 23 sierpnia 2013

"Cuauhtemoc"

coraz dłuższe u mnie przerwy w pisaniu, co powinnam zmienić jak najszybciej, bo mój blog kurzem porośnie
dziś napiszę i pokażę zdjęcia z pobytu meksykańskiego żaglowca "Cuauhtemoc"
przybył on do naszej Gdyni, po dziesięciu latach i gościł u nas kilka dni

Cuauhtemoc to jeden z najbardziej rozpoznawalnych żaglowców świata. Całkowita długość jednostki to 90,5 m
załoga to 260 osób  
wchodząc do portu stali na rejach, co było niesamowitym widokiem, tak samo prezentowali się, gdy wypływali z portu 


jest to szkoleniowy żaglowiec Marynarki Wojennej Meksyku
Nazwa okrętu w języku Indian zamieszkujących obszar Meksyku oznacza „spadającego orła", a nawiązuje do imienia ostatniego władcy Azteków. To właśnie jego podobiznę przedstawia galion na dziobie jednostki


na okręt można było oczywiście wejść, obejrzeć go przy gorących południowoamerykańskich tanecznych rytmach
ludzi były tłumy a załoga okrętu to przesympatyczni i bardzo otwarci ludzie
od samego wejścia było widać jacy to kulturalni ludzie, każdej kobiecie podawali rękę pomagając jej wejść na pokład jak i przy zejściu z mostka na ląd
chętnie pozowali do zdjęć ze zwiedzającymi, sama też mam takie pamiątkowe zdjęcie ;)
a skoro o zdjęciach mowa to proszę bardzo :)











i wszystko byłoby pięknie, gdyby nie incydent z pseudokibicami z Chorzowa na gdyńskiej plaży 
WSTYD i to wielki wstyd przynieśli nie tylko nam mieszkańcom Gdyni, ale całej Polsce
byłam na plaży wtedy i widziałam jak zachowywali się mieszkańcy z południa naszego kraju, byli wulgarni, agresywni i mocno pod wpływem alkoholu, i widać było, że szukają zaczepki żeby zrobić jakąś burdę
rzucali na plaży petardy, meksykanów obrzucali różnymi epitetami, nie będę ich powtarzała, zachowywali się jak dzikusy, którzy nigdy nie widzieli obcokrajowców
w końcu pobili tych miłych meksykanów, rzucili się na nich wielką grupą ....
przynosząc wstyd naszemu krajowi i Polakom 
potem jeszcze chcieli winą obarczyć marynarzy

wstyd, wstyd i jeszcze raz wstyd


marynarze zostali przeproszeni przez naszego prezydenta p. Wojciecha Szczurka
i jakoś tak wszystko złagodniało, na koniec zagrali mecz koszykówki marynarze kontra radni z Gdyni, była świetna zabawa, a mecz skończył się zwycięstwem załogi Cuauhtemoca

wczoraj statek odpłynął 
Pomyślnych wiatrów!

ślę wszystkim uśmiech pozdrawiając Was serdecznie



Ula :)

poniedziałek, 5 listopada 2012

Home Sweet Home

Domowe ciepło doceniamy chyba najbardziej w te chłodne jesienne dni, a szczególnie wieczory, spędzane wspólnie ze swymi najbliższymi przy herbatce czy kakao...
u mnie często wspólnie gramy w jakieś gry, czy też każdy coś robi, ale jesteśmy razem i umilamy sobie czas wspólną rozmową, a czasem zajmujemy się swoimi pracami w milczeniu, ale to nie ma znaczenia, ważne jest to, że jesteśmy ze sobą razem, że możemy na siebie liczyć, na pomoc, wysłuchanie
ważne, że każdy może być sobą, takim jaki jest,
że jest nam po prostu dobrze ze sobą, w tym wielkim bloku, na tych kilkudziesięciu metrach kwadratowych i w tym sześcianie zwanym mieszkaniem,
pomimo, że nie zawsze mamy to co chcielibyśmy mieć, że różne są sytuacje, raz jest lepiej, raz gorzej... ale takie jest życie, gdy przejdziemy przez trudy i niepowodzenia dostrzegamy wtedy radość, choćby była całkiem tycia, i cieszymy się z tych najdrobniejszych radości, dzieląc je ze swymi najbliższymi, przynosimy je do naszych domów i dokładamy jak drwa do ognia, by w domu było miło i ciepło

z takim przywiązaniem do domu i to dosłownym najbardziej kojarzą mi się ślimaczki, więc postanowiłam je uszyć, żeby symbolizowały ciepło i atmosferę rodzinnego domu



 1. Różowy - sprzedany



 2. W kropeczki - sprzedany


3. W błękicie - sprzedany


4. W niebieskie kwiatuszki



5. W różowe paseczki



6. W indiańskie wzorki
 

8. również  w indiańskie wzorki - już ma swój nowy dom :)



Brakuje tego z nr 7, fioletowego, jest na zdjęciu pierwszym, gdzieś się schował i nie został sfotografowany - nr7 - sprzedany
Ślimaczki bardzo  kochają swoje domki, lecz tak w ogóle jest im trochę smutno, bo są same, same mieszkają w tych swoich domkach, a chętnie zamieszkałyby z kimś jeszcze, dlatego szukają kogoś, kto ich przygarnie a one w zamian  będą piękną ozdobą w naszych domach, są na sprzedaż - cena jednego ślimaczka to 8zł + koszty wysyłki. Jeśli podoba Ci się taki ślimaczek i chcesz go mieć, pisz na maila u_h@wp.pl


a tak na zakończenie październikowy widok z mego okna :) 



Pozdrawiam wszystkich serdecznie
Ula :) 

piątek, 27 lipca 2012

i-haaaaaaa

ale najpierw, dziękuję za miłe komentarze w poprzednim poście,
marzenie się spełniło i jest więcej słońca, i cieszę się, że nie tylko dla mnie :)
nareszcie jest lato, prawdziwe, słoneczne
a na taką pogodę czekały również moje konisie
uszyłam je i zgłosiłam na konkurs u cohenny
są w trzech tylko kolorach - białym, niebieskim i czerwonym, to taki konkursowy wymóg, aby prace były w takich barwach
wykrój miałam tildowy, ale go zmieniłam - wg wykroju konik ma dwie nóżki i jedno ucho i stoi na specjalnym stojaczku, ja zrobiłam mu cztery nóżki, dwoje uszu, grzywę i ogon
mój osobisty fotograf, czyli moja córka zrobiła im sesję zdjęciową, a konisie wdzięcznie pozowały :)
...już wyłaniają się z buszu... 


i są wszystkie trzy i każdy z osobna 








i poszły sobie ... ;)

koniczki nie są olbrzymami i z łatwością dają się objąć, a że są miękkuchne to miło je przytulić :)


 jeśli lato , to pola i lasy, to najbardziej lubię


 kłosy zbóż i polne kwiaty


zapraszam wszystkich do Tańcowała Igła z Nitką
oraz do Małżeństwa od Kuchni
pozdrawiam serdecznie życząc wszystkim radości wielu
Ula :)

niedziela, 8 lipca 2012

Mądrość życiowa


Znany amerykański doradca inwestycyjny siedział na przybrzeżnej skałce w małej meksykańskiej wiosce, gdy do brzegu przybiła skromna łódka z rybakiem. W łódce leżało kilka wielkich tuńczykow. Amerykanin, podziwiając ryby, spytał Meksykanina:
- Jak długo je łowileś?
- Tylko kilka chwil.
- Dlaczego nie łowiłeś dłużej - złapałbyś więcej ryb?
- Te, które mam całkiem wystarczą na potrzeby mojej rodziny.
Amerykanin pytał dalej:
- Na co więc poświęcasz resztę czasu?
- Śpię długo, trochę połowię, pobawię się z dziećmi, spędzę sjestę z moją żoną, wieczorem wyskoczę do wioski, gdzie siorbię wino i gram na gitarze z moimi amigos - pędzę wypełnione zajęciami i szczęśliwe życie.
Amerykanin zaśmiał się ironicznie i rzekł:
- Jestem absolwentem Harvardu i mogę ci pomóc. Powinieneś spędzać więcej czasu na łowieniu, wtedy będziesz mógł kupić większą łódź, dzięki niej będziesz łowił więcej i będziesz mógł kupić kilka łodzi. W końcu dorobisz się całej flotylli. Zamiast sprzedawać ryby za bezcen hurtownikowi, będziesz mógł je dostarczać bezpośrednio do sklepów, potem założysz własną sieć sklepów. Będziesz kontrolował połowy, przetwórstwo i dystrybucję. Będziesz mógł opuścić tę malą wioskę i przeprowadzić się do Mexico City, później Los Angeles, a nawet do Nowego Jorku, skąd będziesz zarządzał swoim wciąż rosnącym biznesem.
Meksykanski rybak przerwal:
- Jak długo to wszystko będzie trwało?
- 15, może 20 lat.
- I co wtedy?
Amerykanin uśmiechnął się i stwierdził:
- Wtedy stanie się to, co najprzyjemniejsze. W odpowiednim momencie będziesz mógł sprzedać swoją firmę na giełdzie i stać się strasznie bogatym, zarobisz wiele milionów.
- Milionów? I co dalej?
- Wtedy będziesz mógł iść na emeryturę, przeprowadzić się do małej wioski na meksykańskim wybrzeżu, spać długo, trochę łowić, bawić się z dziećmi, spędzać sjestę ze swoją żoną, wieczorem wyskoczyć do wioski, gdzie będziesz siorbał wino i grał na gitarze ze swoimi amigos... 
autor anonimowy


czwartek, 26 stycznia 2012

Styczniowy Aniołek i grudniowe zaległości

a długo nie pisałam i nazbierało się...
ale zacznę od nowego Aniołka, którego uszyłam dla mojej siostry
w czasie światecznych odwiedzin, siostra miała okazję zobaczyć mojego śpioszka, i tak bardzo jej się spodobał, że ... też jej uszyłam, w kolorach, jakie sama wybrała
a aniołeczek wyglądał tak:


a skoro mowa o Aniołach to chciałam pokazać takiego pięknego, którego kupiłam na prezent w sklepie Lejdik, polecam, są tam naprawdę piękne rzeczy


 ja również otrzymałam Anioła w prezencie, ale nie mam jeszcze zdjęcia więc go nie pokażę, ale obiecuję pokazać i to mam nadzieję w następnej notce
już miesiąc minął od świąt a ja tu jeszcze o prezentach świątecznych, ale sama jestem winna, bo nie pisałam długo
do swoich prezentów dokładałam misie, ciastkowe ludziki i serduszka, które uszyłam, a było tego o tyle ;)


a jeśli o prezentach, to koniecznie muszę pochwalić się tymi, które otrzymałam od Was, w wygranych zabawach candy
zacznę od pocieszajki od Moniki z bloga DOM ZA KOŃCEM ŚWIATA 
otrzymałam masosolne serduszko i aniołka, którego na poczcie źle potraktowano, pewnie dostał mocno ze stempla ...


bardzo Ci Moniko dziękuję za upominki jak również za karteczkę z życzeniami
od Janki z bloga DE TOUTE MON ÂME otrzymałam tę oto śliczną puszeczkę, za którą bardzo dziękuję



i całe mnóstwo prezentów otrzymałam od Hani z bloga NITECZKI HANULKA 
Haniu - bardzo Ci za wszystko dziękuję!
a w paczuszce było duzo różnych różności, była gazetka hafciarska z przepieknym kalendarzykiem, w którym też hafty były; mulinki były i świeczusie, piękne naklejki, słodkości i herbatki, i wykonana przez Hanię haftowana podkładka i misternie wykonane frywolitkowe kolczyki i piękna karteczka z miłymi słowami od Haneczki




Haniu wielkie dzięki za wszystko!
Jak się tak wygrywa i to takie śliczne prezenty, to przychodzi od razu chęć na to, by też kogoś obdzielić prezencikiem, więc jak tylko czasu troszkę będę miała, to... :)
kupiłam troszkę mebelków do swego pokoju i teraz jestem nieco zaszyta, tzn. mam troszkę dużo szycia, ale nie będę na razie nic pisała, dopiero jak wszystko będzie gotowe ...

na swoim hafcie niedługo zrobię ostatni krzyżyk, choć i on musi poczekać
na ostatnim zdjęciu nie ma jeszcze tego co już wyhaftowane jest, ale i tak je tu pokażę, a przy okazji następnej notki wstawię aktualny wygląd


i jeszcze troszkę o pogodzie, bo wreszcie zimą powiało
pomimo, że dla mnie cały rok mogłoby być wiosennie, ciepło i zielono, to wiem, że śnieg i mróz jest nam i naszej przyrodzie bardzo potrzebny, a skoro tak to dobrze, że jest 
a to zimowe widoki zza mojego okna 
w nocy


i w dzień 


na koniec pragnę wszystkich serdecznie pozdrowić i podziękować za miłe słowa
Ula :)